Będąc w Paryżu nie mogliśmy się powstrzymać żeby nie odwiedzić boulderowej stolicy Europy. Fontainebleau to pełen piaskowcowych głazów las oddalony od Paryża zaledwie o 50km. Wchodząc do niego czuje, że kocham się wspinać bo po prostu nie mogę przestać się śmiać ani biegać jak opętany od kamienia do kamienia.

To tak wspaniałe miejsce dla wspinacza jak dla fana motoryzacji wystawa samochodów z tysiącami najlepszych aut z całego świata. Tylko, że na takich targach z reguły nie można się przejechać każdym samochodem, a my możemy się wspiąć na co tylko chcemy.

Tysiące boulderów porozrzucanych po lesie a my musimy się zdecydować na jeden sektor – jedną setną całego rejonu. To przerażające i zarazem cudowne. Wystarczy mieć tylko buty magnezje i crashpada. Po dwóch dniach wspinania, nie mamy już kompletnie skóry na opuszkach palców, więc następnego dnia wyruszamy w stronę Hiszpanii. Wcześniej jeszcze przystanek w moim ulubionym miejscu – Gorges du Tarn.

 

Podziękowania dla małej ekipki z Lublina (Paweł i Michał) za crashpady!

Jesień a my wciąż na wakacjach ale fajnie!

Share →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *