Wracając do domu musieliśmy gdzieś się zatrzymać, żeby się wyspać i odpocząć. Nie znam lepszego miejsca, w którym można się zrelaksować niż Tarn. Graliśmy sobie w szachy, rzucaliśmy frisbee, oglądaliśmy skały. Jak już chyba wspominałem to moje ulubione miejsce w Europie, więc tym bardziej przyjemnie było tam się znaleźć jesienią. Swoją drogą ta jesień to piękna pora roku. Szkoda, że w Polsce trwa zazwyczaj tak krótko. Zakręty na drogach w okolicach Tarnu są tak przyjemne, że mógłbym po nich jeździć całą noc, tak bez celu. Nagłośnienie i super zawieszenie V40tki tylko pomagało rozkoszować się nimi. Wracając z Tarnu do Polski dwójka na liczniku zamieniła się w trójkę i tym sposobem V40 przejechała razem ze mną swój 30-tysięczny kilometr. Poniżej galeria, znów trochę nocnych zdjęć – to co Rudy i Jodłoś lubią najbardziej ;)

 

Share →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *