Przez ostatnie dwa tygodnie po powrocie z Hiszpanii miałem okazje pojeździć trochę po Polsce. Jeździłem w przeróżnych warunkach, testowałem na spokojnie auto zarówno na autostradzie jak i na polskich krajówkach. Miałem do czynienia z mgłą, deszczem, śniegiem, dużo jeździłem w trudnych miejskich warunkach.

Mgła:

Wracając w miniony weekend ze wspinania mgła towarzyszyła nam przez całą drogę. Chwilami przy prędkości 30-40km/h nie czuliśmy się komfortowo. Podróż z pod Rzeszowa zajęła nam prawie osiem godzin. Na takie warunki nawet V40 nie ma jakiegoś specjalnego guzika. Była to chyba najbardziej męcząca podróż jaką miałem tym autem. Plusem było na pewno małe spalanie.

Deszcz:

Pewnego dnia po krótkich ale ciekawych zajęciach na uczelni postanowiłem podjechać nad nasze polskie piękne morze. Niestety zanim na dobre wyjechałem z Warszawy już się rozpadało. GPS oszukał mnie, bo pokazywał super trasę po autostradach, które jeszcze nie są otwarte. Całą drogę przemierzyłem w deszczu – raz mocnym, raz lekkim, a czasem średnim na jeża. Podróż w deszczu V40tką jest wciąż dość komfortowa. Szczególnie guzik, który uruchamia czujniki w szybie i sam dopiera prędkość wycieraczek robi swoje. Widoczność jest dobra, a auto ładnie hamuje na mokrej nawierzchni. Oprócz tego nocą można ustawić długie światła w tryb automatyczny. Same gasną gdy jedzie coś z przeciwka lub zbliżamy się do pojazdu. Słoneczny poranek na plaży, wynagrodził trudy podróży w deszczu.

Śnieg:

Wracając z wycieczki do Lublina miałem przyjemność przetestować auto w naprawdę trudnych warunkach. Im bliżej byłem Warszawy tym więcej śniegu leżało na ulicy. Prędkość przelotowa około 50km/h, ABS włączał się przy każdym hamowaniu. Dużą rolę odgrywał system kontroli trakcji, który sprowadzał czasem auto momentalnie na właściwy tor. Działał on dla mnie trochę nieprzewidywalnie, ale z pewnością pomagał. Na trasie nawet podczas opadów śniegu aktywny tempomat działał i hamował łagodnie nie wprowadzając auta w poślizg. W mieście niestety systemy te wyłączały się i włączały co chwilę. Z pewnością było to spowodowane chlapą która co chwila zakrywała czujnik, który jest z przodu auta.

Miasto:

Tak, według mnie miejskie warunki także są ciężkie: korki, wąskie uliczki, parkowanie, objazdy, dziury, remonty dróg. Przejechałem po mieście sporo kilometrów różnymi samochodami i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jazda nową V40 po mieście to czysta przyjemność. Głównie za sprawą aktywnego tempomatu. Wyobraźcie sobie jazdę w korku po długiej trasie, na której nie ma świateł (np. Łazienkowska). Prędkość waha się od 5 – 30km/h. Wygląda to zazwyczaj tak: jedynka, gaz, sprzęgło, dwójka, gaz, hamulec, sprzęgło, jedynka… Nawet w samochodach z automatyczną skrzynią biegów wciskamy ciągle gaz i hamulec w takim korku. Ja w mojej nowej V40 wciskam magiczny guzik aktywnego tempomatu i siedzę. Siedzę trzymam kierownicę a samochód sam jedzie, sam hamuje. Ja delektuję się muzyką, mogę się skupić na rozmowie z pasażerami.

To naprawdę robi dużą różnicą. Jedyną wadą wydają się zbyt masywne słupki przedniej szyby, jednak ogólnie widoczność jest bardzo dobra  (przednia szyba i lusterka). Dodatkowo kamerka cofania dużo pomaga na przykład przy szybkiej zawrotce w ciasnej uliczce.

Mój, krótki pobyt w Polsce był bardzo dynamiczny – nie nudziłem się. Wiele się działo, wiele pięknych chwil, których nie zapomnę, ale także wiele przygód, dzięki którym sprawdziłem auto w nowych warunkach. Wypadło nieźle ;)

 

Share →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *