Lubię wracać w te same miejsca. To był mój trzeci start w Innsbrucku. Zawody mają opinię super zorganizowanych, jednak od strony zawodnika wygląda to trochę inaczej. Zbyt mała strefa przy liczbie startujących prawie 90 mężczyzn, niedokręcone na rozgrzewalni chwyty – jak co roku. Super, że tym razem zrobili specjalną przestrzeń pod ścianą, żeby zawodnicy mogli oglądać finały.

OnBouldering

OnBouldering

 

Eliminacje poszły nam całkiem nieźle. Jeszcze tak dobrze całym męskim składem nie wystartowaliśmy. Oczywiście ciśniemy dalej i mam nadzieję, że niebawem na którychś zawodach przejdziemy we trójkę do rundy półfinałowej. Jestem zadowolony ze swojego startu, bo wspinałem się całkiem rozważnie i udało mi się chyba pozytywnie zmobilizować. Jedynkę zrobiłem flashem, ale jakimiś dziwnymi patentami. Dwójkę zepsułem – wspinanie w zacięciu i rozciąganie mam do nadrobienia. Trzeci był siłowy i dość łatwy – flash. Czwarty – bardzo trudny! Piąty, czyli fajny połóg, w czwartej próbie. Stefan Scarperi, który był trzeci na całych zawodach, tego problemu w ogóle nie zrobił.

© Elias Holzknecht

© Elias Holzknecht

 

Tak naprawdę to sukces Scarperi’ego sprawił, że były to zawody dla mnie wyjątkowe. Pokazał, jak dużo w tym sporcie „jest w głowie”. W półfinałach pierwsze trzy bouldery nie wychodziły mu w ogóle, na 1 i 3 nie mógł wystartować. Jednak zachował motywację i 4 problem zrobił w drugiej! Według mnie pokazał klasę na tym boulderze. Można mówić, że fart, albo udało mu się. Ja uważam, że „to” siedzi w głowie i jest bardzo ważnym elementem wspinania, co Scarperi potwierdził później w finałach na trzecim baldzie.

© Elias Holzknecht

© Elias Holzknecht

 

Ponadto oglądanie startu Adama Ondry było dla mnie niesamowite. Wyglądało, jakby wszystko miał pod kontrolą: magnezja, oddech, próby, miska z wodą. Prawdopodobnie w jego przypadku zmiękczanie opuszków jest ważniejsze, bo ma już je aż za dobrze wyrobione, stąd to lizanie palców i miska z wodą. Finały pokazały, że wszystko się może zdarzyć i ciężko cokolwiek przewidzieć. To chyba tylko dodaje emocji do całego widowiska.

OnBouldering

OnBouldering

 

Teraz czas wrócić do treningów. Mój następny start to Chiny za 5 tygodni, niby dużo czasu, ale trzeba się wziąć w garść! Dziękuję za wsparcie, które dostałem od UKA, Agamy i Columbii. Ponadto nie wystąpiłbym w takie formie gdyby nie Sztuka Żywienia (tym razem nawet w podróży dobrze jadłem!) oraz moja kochana dziewczyna Asia.

Dzięki!

Share →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *