Trzy edycje Pucharu Świata już za mną. Kilkadziesiąt godzin w samolotach, trzy zupełnie różne kraje i trzy zupełnie różne edycje. Pierwsze dwa starty nie należą do udanych, jednak to właśnie z takich można wyciągnąć najwięcej wniosków treningowych. Puchar w tym roku zaczął się od Szwajcarii, gdzie w moim odczuciu runda eliminacyjna była bardzo dobra, ale trudna.
Wrażenie, że ledwo się trzymam, nie opuściło mnie aż do końca eliminacji. Chwyty bardzo słabe, starty dziwne, wszystko to razem zabrało mi sporo pewności siebie w Meiringen. Całe zawody nakręcone były tylko z chwytów Cheeta i Flatholds, na których wspinamy się sporadycznie. Przydałoby wspinać się po nich codziennie. Sam pobyt w Szwajcarii bardzo przyjemny, choć poprzednia lokalizacja, tuż pod ścianą Eigeru w Grindewald, była z pewnością bardziej urokliwa.

DSC_6468

Po powrocie mieliśmy dosłownie kilka dni, żeby przygotować się do wyjazdu do Azji. Po przesiadce w Londynie mieliśmy przed sobą prawie dwunastogodzinny lot do Tokyo!
Japonia to bardzo przyjemny i dobrze zorganizowany kraj. Dlatego też organizacyjnie druga edycja w Kazo wyszła bardzo dobrze. Dostaliśmy japońskie flagi rybki, które teraz powiewają sobie na wietrze w ogródku Obiekto. Jedliśmy bardzo pożywne japońskie śniadanka i czuliśmy się wszyscy naprawdę całkiem dobrze przed startem. Tym bardziej, bo byliśmy przekonani o tym, że styl amerykańskiego routesettera nam podpasuje i odnajdziemy się na siłowych i skocznych problemach.

DSC_6533
Niestety zupełnie nie podpasował, a cała runda nie należała do udanych w naszej opinii. Z pięciu eliminacyjnych balderków powalczyć można było tylko na dwóch. Reszta nie miała prawie w ogóle przejść. Z rundy na rundę problemy były coraz fajniejsze, dlatego finały wyszły niesamowicie emocjonujące. Cóż, dla mnie to spora lekcja, żeby na tak trudnych problemach umieć się odnaleźć i wychodzić na kolejny bald z pełną pewnością i motywacją.
Przed startem w Chongqing zatrzymaliśmy się w pobliskim miasteczku Tokyo. Tysiące stacji metra, atrakcji, miliony ludzi, mnóstwo przepysznych potraw do spróbowania. Japońska kuchnia bardzo przypadła mi do gustu i uważam, że jest to jeden z wielkich atutów, jakimi dysponuje kadra Japonii. Zdrowe odżywianie jest po prostu bardzo łatwe i naturalne w tym kraju. Świeżych ryb próbowaliśmy na targu Tsukiju i było to niezapomniane wrażenie. Takiego sushi chyba nigdzie indziej na świecie nie da się spróbować. Braliśmy talerzyki jeżdżące dookoła knajpki i zajadaliśmy jak czekoladki!

DSC_6379
Niestety dwa dni w Tokio to zdecydowanie za mało, więc w zwiedzaniu przeszkadzał nam ciągły niedosyt. Może w przyszłym sezonie Japonia też będzię w kalendarzu, więc nadrobimy zaległości. Trening w międzynarodowej atmosferze na ściance Hirayamy był super!
Niechętnie, ale jednak wsiedliśmy do samolotu w stronę Chin. Tak, jak trochę przeczuwałem, pobyt w Chinach tuż po Japonii nie należał do najprzyjemniejszych. Kraj ten, a w szczególności Chongqing, wydawał mi się tym razem przytłaczający. Dwa dni w tym mieście bardzo nas wymęczyły. Kilkugodzinne poszukiwania śniadania, chodzenie od banku do banku w nadziei, że uda się wymienić pieniądze (nie udało się). Godziny na translatorach przy recepcji naszego hotelu. Wszystko to sprawiło, że miałem spore obawy co do formy tuż przed startem.

DSC_6646
Niespodziewanie jednak tuż po przyjściu do strefy poczułem moc i lekkość. Dodało mi to sporo pewności siebie i start w Chongqing był zdecydowanie lepszy niż poprzednie. Naprawdę niewiele brakowało aby zająć punktowaną pozycje lub nawet i wejść do półfinału. Wszystkie 5 eliminacyjnych problemów było w zasięgu, udało mi się pokonać trzy (z czego ostatni wystartowałem 20 sekund przed końcem i w ostatnich sekundach dokładałem do topu). To znaczy, że umiem się zmobilizować i mogę nauczyć się startowania na 120% w eliminacjach!
Po degustacji wielu chińskich piwek i po obiedzie w naszej ulubionej knajpce, w naszej ulubionej dzielnicy, zapakowaliśmy się w samolot i wróciliśmy do Polski. Wszystkie trzy starty były dla mnie bardzo pouczające i motywująca. Mam teraz dwa tygodnie do kolejnej edycji i wiem co robić, żeby mieć większe szanse na lepsze miejsce!

Share →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *