Malutki ten sezonik startowy 2018 … szkoda! Tylko trzy edycje Pucharu Polski i niewiele imprez ogólnopolskich. Chyba, że zapomniałem o jakichś zawodach w tym roku, które były przed wakacjami.

Momencik…    Ok, sprawdziłem.

fot. Szymon Aksienionek

fot. Szymon Aksienionek

Na początku roku był Murall Challange – wygrałem! Formuła zawodów to wspinanie na trudność i na czas. W tym roku wygrałem te zawody po raz trzeci. Fajne, szybkie drogi były w tym roku! No i finał z Adasiem Gadzicem – czy można chcieć czegoś więcej? Crux Open – słabo poszło.

Później, o ile się nie mylę, była długa przerwa od zawodów, aż do ZakoboulderPower, pierwszej edycji Pucharu Polski. Formę miałem tam naprawdę całkiem spoko! Ciężkie eliminacje, wymagające półfinały i trudne finały hehe. Drugie miejsce – zadowolony.

fot. Marcin Szymkowski

fot. Marcin Szymkowski

 

Później 6 tygodni na specjalne przygotowania przed Mistrzostwami Polski – my z Marcinem (Sztuka Żywienia) już wiemy jak je wykorzystać. Mistrzostwa odbywają się raz w roku i są to zawody na których aktualnie najbardziej mi zależy! Z perspektywy czasu myślę, że byłem aż w zbyt dobrej formie. O samych zawodach sporo pisałem oddzielnie. Impreza super, balderki super, finały mi się nie podobały. Trzecie miejsce też mi się nie podobało. Poluję na ten tytuł dalej!

fot. LenaDrapella

fot. LenaDrapella

 

Po MP ciśnienie ze mnie trochę zeszło. 2 tygodnie przerwy, przez którą to musiałem odpuścić fajne zawody w Łodzi na Spocie. Wróciłem do treningów, odwiedziłem z Asią Albarracin. To wszystko dało mi sporo fajnego flow, luziku i zajaweczki.

fot. Mariusz Perzyna

fot. Mariusz Perzyna

Dlatego kolejne zawody Kotło Fenix Boulder i ostatnią edycje Pucharu Polski na Avatarze udało mi się wygrać!! Zarówno w Lublinie, jak i w Krakowie, miałem bardzo pozytywne flow. Nie byłem w jakiejś super formie, ale czasem to flow jest chyba najważniejsze. W przeciągu raptem 8 dni nasiekałem tyle fajnych boulderów, większość z pod wkrętarki Tadzia Sługockiego i Piotrusia Smaronia- szacun chłopaki super balderki. Ostatni finałowy na Kotłowni kończyłem po ciemku (chyba korki siadły) ludzie świecili mi telefonami. Wiedziałem, że wygrałem eh.. chowam to wspomnienie na specjalnej półeczce. Pisząc ten tekst już myślę o kolejnych zawodach, zaraz coś poszukam w internecie, może jakieś duże fajne za granicą. Może wreszcie Studio Bloc Masters, a może będzie w końcu Bloco Masters.

fot. Mariusz Perzyna

fot. Mariusz Perzyna

Tak naprawdę, to nie na zawodach skupiłem się w tym sezonie. Główną moją zajawką i  obsesją były skałki. Bouldering w skałach to coś, czego tak naprawdę nie robiłem nigdy. Tym bardziej się cieszę, że to w końcu odkryłem. Mój ostatni sezon boulderowy (a zarazem pierwszy) był całkiem udany, sporo wyjazdów, chyba więcej niż dziesięć: Fontainebleau, Albarracin, Chironico i Magic Wood. Te rejony to moje aktualne zajaweczki. 3x 8B, 5x 8A+ i pewnie ze 20x 8A – to mój aktualny dorobek boulderowy.

Jednak uczę się czegoś trochę od nowa i wszystkie specyficzne bulderowe patenty są dla mnie nowością. Tak się cieszę na sezon 2019! Biorąc pod uwagę, że zawody w PL coraz marniej się mają, będzie to jeszcze bardziej skałkowy sezon dla mnie, „oł jea!”

Chciałbym zaznaczyć, i będę o tym jeszcze pisał, bo sporo osób pyta: bez Marcina i Sztuki Żywienia nie byłbym taki silny i sprawny. Tak, większość treningów robię u nas na Obiekto!

Share →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *